środa, 31 sierpnia 2022

Jak będzie z parkowaniem na chodnikach po 20.09? (aktualizacja: 22.09.2022)



TL;DR: Nie będzie niczego

23 sierpnia została opublikowana ustawa o niewinnie brzmiącym tytule ustawa z dnia 5 sierpnia 2022 r. o zmianie ustawy o Rządowym Funduszu Rozwoju Dróg oraz niektórych innych ustaw1). Jak to zwykle bywa, najciekawsze zmiany są w tych "innych ustawach". Resort infrastruktury pracując nad nowym rozporządzeniem w sprawie przepisów techniczno-budowlanych dotyczących dróg publicznych doszedł do wniosku, że jego projekt nie pasuje do Prawa o ruchu drogowym (pord). I co zrobił w tej sytuacji? Oczywiście skierował do sejmu projekt zmieniający ustawę. W ustawie możemy przeczytać m.in niewinnie brzmiące nowe definicje:

droga dla pieszych - droga lub część drogi przeznaczona do ruchu pieszych i osób poruszających się przy użyciu urządzenia wspomagającego ruch oraz pełnienia innych funkcji, w szczególności zatrzymania lub postoju pojazdów;

chodnik - część drogi dla pieszych przeznaczona wyłącznie do ruchu pieszych i osób poruszających się przy użyciu urządzenia wspomagającego ruch;


Jednocześnie ustawa zmieniająca mówi (art. 26 ust. 1 pkt 1), że z dniem 21 września 2022 r. istniejące chodniki i drogi dla pieszych – stają się drogami dla pieszych w rozumieniu powyższych definicji.

A co to ma wspólnego z parkowaniem? Ano to, że jednocześnie ustawa na nowo, choć podobnie, ustala zasady parkowania na nowych drogach dla pieszych:

art. 47. 1. Dopuszcza się zatrzymanie lub postój na drodze dla pieszych kołami jednego boku lub przedniej osi pojazdu samochodowego o dopuszczalnej masie całkowitej nieprzekraczającej 2,5 t, pod warunkiem że:
    1) na danym odcinku jezdni nie obowiązuje zakaz zatrzymania lub postoju;
    2) szerokość chodnika jest nie mniejsza niż 1,5 m i nie utrudni ruchu pieszych;
    3) pojazd umieszczony przednią osią na drodze dla pieszych nie tamuje ruchu pojazdów na jezdni
2. Dopuszcza się, przy zachowaniu warunków określonych w ust. 1 pkt 1 i 2, zatrzymanie lub postój na drodze dla pieszych przy krawędzi jezdni całego samochodu osobowego, motocykla, motoroweru lub wózka rowerowego. Inny pojazd o dopuszczalnej masie całkowitej nieprzekraczającej 2,5 t może być w całości umieszczony na drodze dla pieszych tylko w miejscu wyznaczonym odpowiednimi znakami drogowymi.

I tu pojawia się problem. Skoro od 21 września nie będzie chodników (bo stały się drogami dla pieszych), a nowe jeszcze długo nie powstaną (o tym mówi to rozporządzenie techniczno-budowlane) to jak spełnić wszystkie trzy warunki parkowania (a żeby można było zaparkować muszą być spełnione łącznie) na drodze dla pieszych, a szczególnie punkt drugi, który wymaga istnienia chodnika nie węższego niż 1,5 m?

Jeśli nie ma jeszcze gdzieś jakiegoś przepisu, który by samoistnie tworzył chodniki to według mnie parkowanie na drogach dla pieszych będzie nielegalne.

Ministerstwo mówi, że nie zmienia zasad parkowania. Mówi również, że chce zlikwidować parkowanie na chodnikach, ale powoli, w przyszłości. Tylko wygląda na to, że ustawa, którą napisało, zlikwiduje je już za trzy tygodnie. Sytuacja wygląda podobnie do sytuacji z hulajnogami elektrycznymi, które przez ostatni rok wg ministerstwa nie mogły jeździć po drogach, na których dopuszczalna prędkość maksymalna przekraczała 30 km/h. Sęk w tym, że takiego przepisu w ustawie nie było. Ale właśnie się pojawia, dzięki tej samej ustawie. I też od 21.09.

PS. Zmienianie chodnika w drogę dla pieszych, która służy do parkowania mógł wymyślić tylko idiota, albo dywersant. To już lepiej by było jakby zostały użyte bardziej abstrakcyjne nazwy, np. motylek i śledzionka.

PPS. Czytam jeszcze ten nieszczęsny punkt drugi i zastawiam się co ma nie utrudnić ruchu pieszych, szerokość chodnika? Wcześniej było to ładniej napisane (szerokość chodnika pozostawionego dla pieszych jest taka, że nie utrudni im ruchu i jest nie mniejsza niż 1,5 m).

PPPS. Podobny problem dotyczy rowerzystów, którzy w określonych warunkach mogli korzystać z chodników, a teraz z dróg dla pieszych:

art. 33. 5. Korzystanie z drogi dla pieszych przez kierującego rowerem jest dozwolone wyjątkowo, gdy:
    1) opiekuje się on osobą w wieku do lat 10 kierującą rowerem;
    2) szerokość chodnika wzdłuż drogi, po której ruch pojazdów jest dozwolony z prędkością większą niż 50 km/h, wynosi co najmniej 2 m i brakuje drogi dla rowerów, drogi dla pieszych i rowerów lub pasa ruchu dla rowerów;
    3) warunki pogodowe zagrażają bezpieczeństwu rowerzysty na jezdni (śnieg, silny wiatr, ulewa, gołoledź, gęsta mgła), z zastrzeżeniem ust. 6.
6. Kierujący rowerem, korzystając z drogi dla pieszych, jest obowiązany jechać z prędkością zbliżoną do prędkości pieszego, zachować szczególną ostrożność, ustępować pierwszeństwa pieszemu oraz nie utrudniać jego ruchu.


PPPPS. Możliwe, że tym przepisem, który samoistnie tworzy chodniki na drogach dla pieszych jest § 27. ust. 3. rozporządzenia w sprawie przepisów techniczno-budowlanych dotyczących dróg publicznych:

Droga dla pieszych składa się co najmniej z chodnika przeznaczonego wyłącznie do ruchu pieszych i osób poruszających się przy użyciu urządzenia wspomagającego ruch.

Jeżeli tak jest to tym bardziej parkowanie na drogach dla pieszych nie jest dozwolone bo nie jest ono dozwolone na chodnikach (tylko na innych częściach dróg dla pieszych). To oczywiście nie dotyczy sytuacji, gdy są wyznaczone miejsca parkingowe.

1) Proces legislacyjny w Sejmie

poniedziałek, 30 maja 2022

Zmiana daty pliku pod Windows (PowerShell)

Często wykonuję zrzuty ekranów, ale że tych ekranów mam kilka to na zrzutach widać  zdecydowanie więcej niż jest mi potrzebne. Po wycięciu odpowiedniego fragmentu zmienia się data pliku. Jak ustawić ją na pierwotną wartość?

W PowerShelu wykonuję następujące polecenie:

(Get-Item "[sciezka z nazwą pliku]").LastWriteTime=("[data w formacie RRRR-MM-DD GG:MM:SS]")

czyli np:

(Get-Item "c:\Zrzuty ekranu\Zrzut ekranu 2022-01-11 16.32.58.png").LastWriteTime=("2022-01-11 16:32:58")

Ponieważ program, którym robię zrzuty czas zapisywany w nazwach plików rozdziela kropkami, a nie dwukropkami, to dla łatwiejszego przygotowania w Excelu listy poleceń do wykonania powyższe polecenie można rozszerzyć o zmianę tych znaków.

(Get-Item "c:\Zrzuty ekranu\Zrzut ekranu 2022-01-11 16.32.58.png").LastWriteTime=("2022-01-11 16.32.58").replace(".",":")

No właśnie, w Excelu. Jak zrobić żeby PowerShell sam pobierał listę plików z danego katalogu i pobierał wartości do zmiany?

piątek, 27 maja 2022

Zestaw do odbioru sygnałów ADS-B (ADSBexchange.com, FlightRadar24.com)

Sprzęt:
  1. Raspberry Pi
    1. Zero 2 W, 3B lub 4B (min. 512 MB RAM, WiFi lub ETH)
    2. zasilacz
    3. obudowa
    4. przejściówka z USB micro do USB A (tylko w przypadku Zero 2 W)
  2. karta pamięci micro SD 8 GB (najlepiej typu przemysłowego)
  3. odbiornik SDR
    1. tani zielony odbiornik SDR działa, jednak lepsze efekty można uzyskać z odbiornikami przeznaczonymi na to pasmo:
    2. FlightAware Pro Stick Plus - najdroższy, ale i najlepszy
    3. FlightAware Pro Stick - sprawdzi się, ale w innych warunkach i może wymagać filtrów
    4. ADSBexchange.com Blue - również bardzo dobry
    5. AirNav RadarBox FlightStick - najtańszy (najlepiej kupować na Amazon.de) dedykowany do odbioru ADS-B, a jednocześnie wciąż bardzo dobry
  4. antena na pasmo 1090 MHz ze złączem SMA-M 

Orientacyjne koszty
Raspberry Pi Zero 2 W80,00 zł
zasilacz40,00 zł
obudowa16,00 zł
przejściówka6,00 zł
karta pamięci65,00 zł
odbiornik SDR70,00 zł
antena50,00 zł
razem:327,00 zł

Oprogramowanie:

Udostępnianie danych zarówno do adsbexchange.com jak i do flightradar24.com.

Przy wysyłaniu danych do FlightRadar24 otrzymuje się abonament Business kosztujący 499,99 USD, czyli obecnie ok. 2126 zł rocznie. Podobnie przy wysyłaniu do AirNav RadarBox otrzymuje się abonament Business kosztujący 399,50 USD, czyli obecnie ok. 1698 zł rocznie. Zatem wydając trochę ponad 300 zł zyskuje się usługi warte rocznie ok. 4 tysięcy zł.



Zrzuty z mapy odbiornika

poniedziałek, 16 maja 2022

Wyjazd nad morze bez przygód to wyjazd stracony

Zaczęło się w pociągu. Ruszyliśmy z Helu i po chwili przyszedł kierownik pociągu sprawdzić bilet. Otwieram aplikację, w której kupiłem bilet, a ta zatrzymała się na ekranie startowym i ani trochę nie che pójść dalej. Pokazałem ten ekran konduktorowi - powiedział, że przyjdzie później i poszedł. Już nie wrócił bo tyle osób wsiadało bez biletów, że sprzedawał je prawie przez całą drogę do Gdyni.

Do pociągu do Warszawy miałem 4 godziny, więc stwierdziłem, że pojadę do Orłowa. Zamówiłem iTaxi, podjechała Alfa Romeo na zmniejszonych tablicach rejestracyjnych. Ruszyliśmy, rzuciłem okiem na taksometr:
- Druga taryfa, dobrze widzę? - zapytałem.
- No tak - odpowiedział. Jednak nim zdążyłem coś powiedzieć zmienił na pierwszą.
- Zaraz ma być podwyżka - zaczął się tłumaczyć - Przy tych cenach nie opłaca sie jeździć.

Spojrzałem na naklejkę z cennikiem - opłata początkowa 8,70, pierwsza taryfa 2,70 za kilometr.

- Skąd Pan przyjechał, z Warszawy? Po ile jest tam za kilometr?
- Różnie, jedni jeżdżą za 2,40, inni za 3,00 zł.
- W Warszawie też będzie podwyżka, od dzisiaj, albo od jutra - dalej się tłumaczył.

Rzeczywiście, w Gdyni taksówkarze i korporacje same mogą ustalać opłaty. Ale pierwsza taryfa to pierwsza taryfa, a nie druga. W Warszawie sytuacja jest bardziej cywilizowana - Rada Warszawy ustala maksymalne stawki i te 3 zł to jest obecna maksymalna, więc z tą podwyżką nie będzie tak łatwo.

Dojechałem do Orłowa, popatrzyłem trochę na morze i stwierdziłem, że przejdę się kawalek po rezerwacie. Nie za dużo bo zapomniałem na dworcu kupić wody, a tu można nabyć tylko kawę, lody lub ryby wędzone.

Z lasu wyszedłem na pętlę autobusu jadącego do dworca. Jednak w oczy rzuciła mi się hulajnoga elektryczna. Pomyślałem, że pojadę nią do Polany Redłowskiej, a może nawet do dworca. Wypożyczyłem. Przejechałem kilkadziesiąt metrów i musiałem zsiąść - droga na Kępę Redłowską była na tyle stroma, że hulajka nie miała siły ze mną jechać. Wprowadziłem ją na górę i zacząłem zjeżdżać. Po chwili szlak rowerowy, którym jechałem, skręcił w prawo, skręciłem i ja. Nagle czuję, że hulajnoga nie jedzie mimo, że droga prowadzi w dół - źle pojechałem i właśnie jestem na dojeździe do jednostki wojskowej, więc pewnie wyjechałem ze strefy.

Znowu prowadzę hulajkę pod górę. Po chwili w końcu znowu zaczęła jechać. Zauważyłem wtedy drogę, w którą miałem skręcić, więc skręciłem. Ta droga prowadziła mocno w dół, więc jechałem na hamulcu. Nagle usłyszałem głośny sygnał z telefonu, a hulajnoga się zatrzymała. Patrzę na wyświetlacz, a tam: Zakończyliśmy twój przejazd, ponieważ nie wróciłeś do strefy to obciążymy cię opłatą 20 zł.

Niestety dopiero po dwóch godzinach wpadłem na pomysł żeby jeszcze raz wypożyczyć tę hulajnogę (może jeszcze dostałbym bonus za wypożyczenie spoza strefy), wtedy jednak myślałem o tym jak skontaktować się z operatorem.

Do Polany Redłowskiej poszedłem pieszo, a tam wypożyczyłem hulajkę innego operatora. Ta już bez żadnych przygód, chociaż z mocno skrzywioną kierownicą, zawiozła mnie do centrum Gdyni.

Nieoczekiwane, jak nazywa takie sytuacje Filip Hagenbeck autor książki "Zwyczajny szpieg", zaatakowało właściwie już dzień wcześniej. Nie lubię kart dostępowych do pokojów w hotelach bo często coś się z nimi dzieje. Nie inaczej było i tym razem. Wróciłem ze spaceru, przyłożyłem kartę i nic. Przyłożyłem jeszcze raz - nic. Wyjąłem z papierowych okładek, znów przyłożyłem - cisza - zamek wciąż się nie otwiera. Zszedłem do recepcji - recepcjonistka jeszcze raz zakodowała kartę, wracam na trzecie piętro gdzie miałem pokój i... sytuacja się powtarza - nic się nie dzieje. Wróciłem do recepcji i tym razem dostałem nową kartę, Tym razem z pokojową, poproszoną przez recepcjonistkę razem próbujemy otworzyć drzwi. Pokojowa próbuje również wersji siłowej uderzając w zamek, ale ten nie myśli się otworzyć. Podobno to nie pierwszy taki przypadek z tym zamkiem. Znowu wróciłem do recepcji i uzbrojony w fizyczny klucz wróciłem pod drzwi pokoju, które tym razem wpuściły mnie do środka. Rano gdy wróciłem ze śniadania zamek dalej nie reagował na kartę, więc dobrze, że wciąż miałem fizyczny klucz bo tym razem już mi się trochę spieszyło.

poniedziałek, 2 maja 2022

Zamówienie w Militaria.pl

Potrzebowałem zamówić kilka rzeczy w Militaria.pl. Postanowiłem skorzystać z możliwości "zamów do 23:00 dostarczymy jutro DHL-em".

czw. 28.04 19:19 - złożyłem zamówienie - świetnie, jutro dostanę paczkę do pracy
pią. 29.04 08:00 - dostałem sms, że nie udało się wysłać zamówienia - wyślą jutro

Skoro mają wysłać później to zamiast do pracy wolę dostać do paczkomatu w pobliżu domu - zadzwoniłem.

pią. 29.04 09:06 - sympatyczna pani wytłumaczyła, że okazało się, że jednak czegoś nie było - poprosiłem o paczkomat, zapytała czy ma to być opcja paczkomat w weekend - potwierdziłem - będzie paczkomat w weekend, czyli dostanę jutro - super.
pią. 29.04 18.32 - dostałem maila z Militaria.pl z linkiem do śledzenia paczki w... DHL
pią. 29.04 18.35 - dzwonię, tym razem sympatyczny pan powiedział, że mail poszedł automatycznie bo zmiany kuriera nie widać w sklepie, ale magazyn ręcznie nada do paczkomatu.

W sobotę wciąż nie dostałem żadnego maila od InPostu, w aplikacji nic się nie pojawiło, DHL pokazuje, że otrzymali tylko dane elektroniczne.

sob. 30.04 14:50 - dzwonię - paczka została nadana do paczkomatu, teraz jest długi weekend, więc jest wolniejszy przepływ informacji, ale przesyłkę dostanę zapewne 2.05

Już po północy 2.05 sprawdzam czy aplikacja InPost dostała numer przesyłki - nie dostała, oraz stan przesyłki w DHL - wciąż tylko dane elektroniczne.

pon. 02.05 03:08 - mail od DHL, że przesyłka została nadana i że dostanę ją w kolejnym dniu roboczym
pon. 02.05 07:42 - mail od DHL - przesyłka zostanie dostarczona dzisiaj, ta sama informacja przychodzi smsem.
pon. 02.05 12:57 - przesyłka została dostarczona przez DHL, dobrze, że kolega był na miejscu i mógł odebrać

W poniedziałek okazało się, że można zobaczyć historię przesyłki w DHL i że trafiła ona do nich już 29.04.


PS. 4 maja dostałem telefon z Militaria.pl, kolejna sympatyczna pani przeprosiła za zamieszanie i dała mi kod rabatowy.