Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przyroda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przyroda. Pokaż wszystkie posty

sobota, 12 stycznia 2019

Facebook zdziczał!

(c) Adam Wajrak - Dzik

English version below

Wieczorem 7 stycznia, w moje 44 urodziny, gdy wracałem do domu metrem zobaczyłem, że mój facebookowy znajomy Mikołaj Golachowski utworzył wydarzenie polegające na ustawianiu jako zdjęcie profilowe zdjęcia dzika wykonanego przez Adama Wajraka. Mikołaj jest biologiem, przewodnikiem po Antarktyce i Arktyce oraz pisarzem. Adam natomiast jest dziennikarzem, fotografem i pisarzem mieszkającym na skraju Puszczy Białowieskiej.

Polski rząd zdecydował ostatnio o prawie całkowitym (210 000 z 215 000) odstrzale żyjących w Polsce dzików, łącznie z samicami będącymi w ciąży. Ma to zatrzymać rozprzestrzenianie się afrykańskiego pomoru świń. Rząd jest głuchy na głosy naukowców, a nawet myśliwych, mówiących że odstrzał nie spełni swojej roli, za to spowoduje kolejne problemy, np zwiększoną liczbę owadów czy pajęczaków, które są zjadane przez dziki. Od razu dołączyłem do tego wydarzenia i zmieniłem swoje zdjęcie biorąc po raz pierwszy udział w tego typie akcji. Pomyślałem też, że zasięg będzie większy jeśli powstanie również nakładka na zdjęcie profilowe - nie wszyscy chcą aż tak zmieniać swój wizerunek w sieci. Tuż przed położeniem się spać zrobiłem nakładkę. Wykonałem ją z zamykającymi się ze zmęczenia oczami przez co nie wyciąłem zbyt dokładnie zdjęcia. Dzięki tym niedokładnościom łatwo teraz zobaczyć kto jej używa. Już po kilkunastu godzinach po zaakceptowaniu jej przez Facebook zobaczyłem ją w artykule w satyrycznym serwisie ASZdziennik.



In the evening, January 7th, my very 44th birthday (yay for me!), I was coming back home by the metro and scrolling through my Facebook feed. Then I saw my friend Mikołaj Golachowski created an event: a call to set up a photo of a boar (taken by Adam Wajrak) as a profile pic. Mikołaj is a biologist, a writer and a polar guide. Adam is a well-known journalist, a photographer and also a writer, living in the frontier of Białowieża Forest.

Polish government lately voted in favour of culling almost entire boar population (210,000 out of 215,000 will be shot), including those in gestation period. The gov argument the cull as a way to prevent the outbreak of the African swine fever epidemic. The government turns a deaf ear to voices of scientists and even some hunters that the firing will not quench the problem. Moreover, it may quickly upsurge number of insects and arachnids who are a staple food for boars. I've immediately signed up for the event, especially as it was my very first foray into that kind of "Facebook activism". Naturally, I've come up with an idea, that we can reach more people if we create a photo frame, as not everyone wants to change the entire profile pic. Just before I went to bed I sat for a couple of minutes and made the frame. And you can clearly see that I was barely keeping my eyes open, because of an imprecise cutout of a background. However, it's easy to spot who's using it. Couple of hours later I saw my frame in ASZdziennik - "The Onion" of Poland.


PS. Powyższy tekst powstał gdy wieczorem 11.01 zauważyłem, że dostałem wiadomość od redaktorki BBC News:



Zapewne odpowiedziałem zbyt późno ponieważ w tekście znalazło się tylko takie stwierdzenie:


PPS. Robiąc nakładkę próbowałem jeszcze wyszparować dzika za pomocą narzędzia remove.bg, ale niestety obsługuje ono jedynie zdjęcia z ludźmi.

piątek, 23 czerwca 2017

Najbardziej wkurzający cytat oświeceniowy

https://pixabay.com/en/forest-wood-tree-cut-deforestation-2299238/

W okolicach roku 1778, czyli około 240 lat temu, bp Ignacy Krasicki pisał jedną z pierwszych polskich powieści. Zawarł w niej tekst, na który od lat powołują się leśnicy uzasadniając czemu las gospodarczy jest lepszy od "zabałaganionej", pozostawionej przyrodzie, Puszczy Białowieskiej.
„Jest to stary błąd, na tym utrzymanie lasu zasadzać, żeby żadnego drzewa nie tykać. Każda rzecz w przyrodzeniu ma swój kres, do którego przyszedłszy, trwa czas niejaki w doskonałym stanie, ten przebywszy, psuć się musi. Drzewo przestarzałe staje się niezdatnym i próżno miejsce zalega: trzeba go więc w czasie doskonałej jego pory wycinać, ale w tym wycinaniu tak poczynać roztropnie, żeby aktualna korzyść dalszej nie przeszkadzała.”
Pan Podstoli

sobota, 4 czerwca 2016

Mikołaj Golachowski i jego zwierzołki [aktualizacja: 16.08.2017]


Kto wie, że do poznania śpiewu wielorybów przyczynił się amerykański wywiad, który sądził, że rozpracowuje tajne sygnały sowieckich łodzi podwodnych w Antarktyce? Albo to, że płeć pingwinów najłatwiej poznać po tym, czy mają brudne brzuszki, czy plecy? Albo że lodowce się cielą, a inne krwawią? 

Mikołaj Golachowski od ponad dwudziestu lat bada zwierzęta. W polskich i rosyjskich lasach obserwował norki, lisy, jenoty, wilki i łosie. Ale w końcu znalazł swoje miejsce na ziemi: od 2002 roku pracuje w rejonach polarnych. Spędził dwie zimy oraz cztery sezony letnie w Antarktyce, badając ekologię słoni morskich i skupiając się na ich niezwykłych obyczajach seksualnych. Od dziesięciu lat jest przewodnikiem turystycznym w Antarktyce i Arktyce. Praca na statku, pływanie po dzikich rejonach pontonem i żaglówką dało mu okazję do kolejnych bliskich spotkań, zwłaszcza z niedźwiedziami polarnymi i waleniami.

W swojej książce opowiada o bliskich spotkaniach z dzikimi zwierzętami (między innymi z pingwinami, fokami i uchatkami, orkami i wielorybami), o pierwszych zdobywcach Arktyki i Antarktyki – o tych, którzy przeżyli i o tych, po których słuch zaginął. O arktycznych plemionach, ich obyczajach (często zaskakujących), wierzeniach i o tym, jak się skończył ich kontakt z białym człowiekiem. A także o najsmutniejszym dzieciństwie pewnego słodkiego puchatego ptaka, pochwodzioba.

Mikołaj Golachowski
Czochrałem antarktycznego słonia i inne opowieści o zwierzołkach
Wydawnictwo Marginesy, 2016


Przeczytaj fragment książki udostępniony przez wydawnictwo

O książce na LubimyCzytać.pl


Mikołaj Golachowski jest też (współ)autorem innych książek:



Nagranie z rozszerzeniem jednej historii z książki




Rozmowa z Michałem Nogasiem




Nagranie zaczyna się od 3:37:


piątek, 23 października 2015

Czy kanał (przekop) przez Mierzeję Wiślaną jest potrzebny?



Od wielu lat wraca pomysł budowy kanału przez Mierzeję Wiślaną. Główne argumenty są dwa - rozwój portu w Elblągu i uniezależnienie się od Rosjan. Port w Elblągu ma być wsparciem dla portów handlowych w Gdyni i Gdańsku. Problem z Elblągiem polega na tym, że jedyna droga morska prowadzi do niego przez Cieśninę Piławską, która znajduje się na terenie Rosji. Polskie jednostki nie mają problemu z tranzytem. Jednak statki należące do państw trzecich zamiar przepłynięcia muszą zgłaszać z dwutygodniowym wyprzedzeniem.

Większość towarów przeładowywanych w elbląskim porcie jest wysyłana lub pochodzi z... Obwodu Kaliningradzkiego. Na co zresztą bardzo boleśnie wpłynął spadek wartości rubla - towary z Polski stały się zbyt drogie dla Rosjan i przeładunki mocno spadły.

Tor żeglugowy z Cieśniny Piławskiej do Elbląga pozwala przepływać statkom o zanurzeniu do 1,8 m. Kanał przez Mierzeję i nowy tor wodny przez Zalew Wiślany ma być dostępny dla jednostek o zanurzeniu do 4 metrów, czyli ponad dwa razy więcej. Jednak w porównaniu z Gdańskiem to bardzo mało - Port Północny przyjmuje jednostki o zanurzeniu do 15 metrów. Gdynia niewiele mniej - 13,5 m. Tor wodny do Szczecina został (lub ma zostać) pogłębiony do 12,5 m.

Budowa kanału przez Mierzeję Wiślaną ma kosztować prawie miliard złotych. Do tego dojdą jeszcze koszty utrzymania toru wodnego. Za te setki milionów potrzebnych na budowę kanału można utrzymać tor wodny do Szczecina przez... 60 lat.

Zamiast wątpliwej ekonomicznie i ekologicznie budowy kanału przez Mierzeję lepiej będzie poprawić żeglowność szlaku wodnego przez Szkarpawę. To na pewno napędzi turystykę żeglarską w tym rejonie. Małe statki handlowe dalej będą mogły korzystać z Cieśniny Piławskiej. Armatorzy jednostek obcych bander raczej powinni potrafić przewidzieć z dwutygodniowym wyprzedzeniem potrzebę tranzytu przez Rosję, a jeśli nie to przecież mamy też porty w Kołobrzegu, Darłowie i Ustce.

czwartek, 3 września 2015

poniedziałek, 16 września 2013

Z Władysławowa

Na początek by się zaaklimatyzować przez pierwsze trzy dni chodziłem na lekko mając bazę we Władysławowie. Nie wiem czy Kuba zaliczy mi to przejście bo więcej chodzę po lasach i miejscowościach nadmorskich niż po plaży. Jednak dzięki temu widzę rzeczy i miejsca, które wcześniej mi umykały. Taki Wąwóz Rudnik, który wcześniej był dla mnie tylko jednym z wejść na plażę okazał się dzisiaj być wielce urokliwą dolinką. Szedłem do niego wśród domów mieszkalnych, a przez ukształtowanie terenu miałem wrażenie, że jestem gdzieś w górach. Domy się skończyły i pojawiła się brama oznaczająca wejście do innego świata. Zagłębiająca się w dół dolina z malutkim potoczkiem wśród zielonych drzew, traw i czerwonej jarzębiny. Gdzieś w połowie potok przepływa pod ruchliwą drogą Władysławowo - Jastrzębia Góra. Ale tej drogi, dzięki drzewom, właściwie nie słychać, a potok przepływa tunelem nisko pod nią. Teraz strumyk był na tyle drobny, że mogłem przejść nim by kawałek dalej znaleźć się na plaży.