sobota, 25 lipca 2015

Co oznacza nazwa Hel [aktualizacja: 29.07.2018]

Wiele osób kojarzy Hel z angielskim hell (piekło). Niektórym wędrując do tego miasta przypomina się piosenka zespołu, który właśnie gra mi za oknem.


Osobiście jednak unikałbym kojarzenia Helu z piekłem. Wystarczy, że linia autobusowa jeżdżąca w sezonie po Mierzei ma numer 666, a numer drogi wojewódzkiej prowadzącej przez Mierzeję Helską to sześcian liczby 6. Co prawda jedna z wersji pochodzenia nazwy mówi o piekle, ale zimnym, Wikipedia podaje następujące możliwości pochodzenia nazwy miasta:
W języku staropolskim nazwa Hel oznacza "wydmę, pustkowie, cypel", od której oprócz Helu miała się wywodzić również wcześniejsza nazwa Elbląga - "Helbląg".

Część badaczy wskazuje na jej źródło w językach germańskich. Na holenderskiej mapie z XVII w. cały półwysep nazywany jest Heel. Nazwę swoją zawdzięcza najprawdopodobniej żeglarzom – kupcom dążącym tutejszymi szlakami na tereny Prus (do Truso). Anton Englert – archeolog z Muzeum Łodzi Wikingów w Roskilde (Dania), wyjaśnia pochodzenie nazwy uwarunkowaniami geograficznymi. W języku duńskim bowiem hal oznacza obcas buta (ang. heel), zaś tradycyjne duńskie nazewnictwo żeglugowe często posługiwało się odniesieniami do części ciała – np. nas – nos, hoved – głowa, albue – łokieć.

Według innej teorii nazwa wywodzi się od imienia nordyckiej bogini zaświatów Hel, której miejsce kultowe znajdowało się zapewne na Mierzei Helskiej, bądź od starogermańskiego określenia piekła (heel, kraj bogini Hel), kojarzonego w germańskiej mitologii z zimnem. Uzasadniane jest to panującym na półwyspie klimatem, zimniejszym niż choćby na położonej bardziej na północ Gotlandii.
Wg mnie znaczenie nazwy miasta jest jednak zupełnie inne. Na starych mapach Hel nazywa się Hela, czyli zdrobniale Helena. Imię to można przetłumaczyć jako malowniczy blask Księżyca, czyli Hel oznacza malowniczy blask Księżyca w wodach Zatoki.

środa, 22 lipca 2015

Dobra rada - prezent

Jak zamawiasz dla kogoś prezent to zadbaj o to by dostał go bez paragonu.

Dwóch Lechów

Bądź
  • przywódcą największego ruchu społecznego w Europie środkowo-wschodniej
  • laureatem Pokojowej Nagrody Nobla
  • światowym symbolem przemian we własnym kraju i całym regionie
  • trzecim obcokrajowcem przemawiającym w Kongresie USA
  • tym, który wynegocjował opuszczenie kraju przez wojska wrogiego imperium
  • jednym ze 100 najważniejszych ludzi XX wieku
Zostaniesz nazwany głupcem, zdrajcą, oszustem, agentem...


Zgiń w katastrofie lotniczej, której sam będziesz pośrednio winien.

Nazwą cię bohaterem i będą stawiać pomniki.

wtorek, 21 lipca 2015

Niezapomniane wakacje

Był ciepły lipcowy wieczór 1988 r. Dwóch nastolatków z Warszawy wybrało się na spacer po Bratysławie. Jeszcze nie wiedzieli, że długo będą pamiętali ten dzień.

27 lat temu rodzice wysłali mnie na wycieczkę do Czechosłowacji. Zaczęło się już ciekawie - paszport dostałem dopiero w dniu wyjazdu, ale już parę godzin po tym jak grupa wyjechała autokarem z Warszawy. Dobrze, że pierwszy nocleg zaplanowany był w Krakowie, więc tam udało mi się ją dogonić pociągiem. Następne kilka dni spędziliśmy w jakimś ośrodku w Białych Karpatach, a potem pojechaliśmy do Bratysławy.

Po południu, a może już wieczorem, 21 lipca wybraliśmy się z kolegą na spacer po mieście. Przeszliśmy przez Dunaj mostem SNP podziwiając spodek wieńczący pylon i liny utrzymujące konstrukcję. Za mostem poszliśmy lekko w prawo, wzdłuż głównej drogi, widząc w oddali jakieś osiedle. Pomyśleliśmy, że może tam będą jakieś sklepy, w których uda się nam kupić buty. Nie uszliśmy zbyt daleko. Gdy zbliżaliśmy się do stacji benzynowej podszedł do nas jakiś cywil, machnął jakąś legitymacją i zażądał dokumentów. Zorientowałem się wtedy, że paszport zostawiłem w pokoju. Zostaliśmy zaproszeni do UAZ-a i zawiezieni na posterunek.

Most SNP, Bratislava (by Pudelek)

Zostaliśmy rozdzieleni i zaczęto nas przesłuchiwać. Dowiedziałem się, że szliśmy w stronę granicy i zapewne zamierzaliśmy ją nielegalnie przekroczyć. Na moją niekorzyść przemawiało także to, że miałem przy sobie aparat fotograficzny.

Gdy zrobiło się już ciemno ponownie zapakowano mnie do UAZ-a i zawieziono do ośrodka, w którym mieszkaliśmy, żeby wziąć mój paszport. Przy okazji udało mi się powiadomić opiekunów grupy o naszym zatrzymaniu. Do ośrodka pojechaliśmy drugim mostem, który był ciekawie oświetlony, a na posterunek wróciliśmy mostem SNP.

Przez kolejne kilka godzin byłem przesłuchiwany. Musiałem się wytłumaczyć ze wszystkich złotówek i koron jakie miałem przy sobie, powiedzieć co robiliśmy przez ostatnie dni i jakie są nasze dalsze plany. W końcu zostałem zaprowadzony do celi, dostałem śpiwór i mogłem pójść spać.

Rano, dzięki współwięźniowi, nauczyłem się jak zgłaszać potrzebę pójścia do ubikacji, do której byłem konwojowany przez strażnika z kałachem. Dostałem też jakieś marne śniadanie, a potem chyba jeszcze jeden posiłek. Noc i przedpołudnie, które ja spędziłem w celi, kolega, jako starszy (15 lat) spędził siedząc na krześle na wartowni.

W końcu wczesnym popołudniem zostaliśmy uwolnieni i przekazani opiekunom naszej grupy, którzy przyjechali po nas autokarem. Zawieźli nas gdzieś do centrum Bratysławy rozmawiając między sobą o tym co z nami zrobić. Wymyślili, że za karę powinniśmy umyć autokar. Kierowca jednak się na to nie zgodził. Zatrzymaliśmy się w końcu na jakimś parkingu. Wszyscy wyszli, a my z kolegą zostali zamknięci w autokarze.

Gdy zostaliśmy sami spojrzeliśmy na siebie i wybuchnęliśmy śmiechem. Gorączkowo zaczęliśmy wymieniać się wrażeniami z ostatnich kilkunastu godzin. Temperaturę podnosiło także świecące mocno lipcowe słońce. Na szczęście zlitował się nad nami towarzyszący naszej grupie słowacki pilot, który podał nam przez uchylone okno schłodzone napoje.

Na Facebooku


poniedziałek, 20 lipca 2015

Jakiej chcę Europy?


A Ty jakiej chcesz?
Posted by Grafika patriotyczna on 19 lipca 2015




Takiej, w której obie grupy kobiet będą się dobrze czuły.


piątek, 17 lipca 2015

Jesteśmy psychiczni

Marcin Meller:
Obwoziłem ostatnio 21-letniego Gruzina po Polsce w ruinie i zgliszczach. Dotarliśmy na Warmię i Mazury, mówię, że to jeden z najbiedniejszych regionów w Polsce. Tłumaczę, dlaczego opozycja uważa, że Polska to jedna wielka katastrofa. Gruzin milczał, rozglądał się na boki, na odpicowane drogi, miasteczka i gospodarstwa i po paru godzinach rzekł: "Wy naprawdę jesteście psychiczni."
PS. Gruzin wracał do swojego kraju po roku studiów w Niemczech
źródło