wtorek, 17 września 2013

Z Białogóry

Prawie nic dziś nie widziałem. Większość trasy przeszedłem lasem w deszczu. Musiałem tylko uważać by nie rozdeptać jakiegoś stworzenia - wciąż pod nogami pałętały mi się różnej wielkości żaby i pomrowy. Jedne i drugie bardzo ładnie maskowały się będąc w różnych odcieniach brązu, tak samo jak leżące na drodze liście. Gdzieś przed Dębkami rzuciła mi się w oczy piękna, wypasiona gąsienica siedząca na kamieniu na środku drogi. Tak jak w poprzednich dniach widziałem baraszkujące dzięcioły to dzisiaj tylko zmoczone wróble. Przy Piaśnicy wyszedłem na plaże. Deszcz przestał padać, a pierwsze podmuchy wiatru sugerowały, że będzie wiał w plecy. Szybko się okazało, że wręcz przeciwnie. Mimo to szło mi się nawet całkiem nieźle, do momentu gdy poczułem piasek między zębami. Zszedłem z plaży i lasem doszedłem do Białogóry. Trochę zatęskniłem do krętych helskich ścieżek. Zrozumiałem, że one nie tylko ułatwiają ukrycie się przed atakiem lotniczym, ale także przed wiatrem i deszczem padającym poziomo.






Brak komentarzy :

Prześlij komentarz